Natsuyuki Rendezvous

夏雪ランデブ

Anime opowiadające.. no właśnie, o czym ono jest? Jak dla mnie o sile miłości i obietnicach, również o tych czasami niedotrzymywanych. O przywiązaniu do drugiej osoby i o tym, że należy się nie poddawać.

Informacje:

 

Opis fabuły:

Ryousuke Hazuki doświadczył miłości od pierwszego wejrzenia (choć może drugiego), obiektem jego uczuć stała się Rokka Shimao i od tamtej pory niemal codziennie przychodzi do jej sklepu i kupuje (chwila, muszę sprawdzić) sukulenty. Mieszkanie chłopaka jest już całe zastawione kupionymi roślinami, a on sam nie zrobił jeszcze nic, by bliżej poznać miłość swego życia. Jednakże gdy tylko nadarza się okazja, bez zastanowienia zatrudnia się jako pomoc w jej sklepie.

Pewnego wieczoru Ryousuke zastaje w mieszkaniu szefowej (Rokki) młodego mężczyznę.
Ach, może źle to określiłam, w jej mieszkaniu spotyka raczej DUCHA młodego mężczyzny. A jak się później okazuje, nie jest to byle kto, bo zmarły mąż Rokki, Shimao Atsushi.

Anime jest ekranizacją mangi o tym samym tytule, narysowanej i napisanej przez Haruke Kawachi.

Zacznę od openingu i endingu, które były idealnie dopasowane do anime.
Po pierwsze śliczna atmosfera i obraz.

Piosenki, zauważył ktoś, że opisują uczucia bohaterów? Przynajmniej ja to tak odebrałam. Mnóstwo razy puszczałam sobie te utwory i zdałam sobie sprawę, że naprawdę tak jest. Opening opisuje uczucia Shimao, a ending Rokki, choć mogę się mylić.

Naprawdę podobały mi się filmiki. Opening, zawierał trochę tajemniczości, bo kim jest ten mały chłopiec grzebiący w ziemi, a następnie nastolatek? Tego nie będę zdradzać, ponieważ (podpowiedź: to dwie różne osoby), miło to samemu odkryć, a żeby to zrobić, trzeba zobaczyć całą serie.

Natomiast ending. Majstersztyk.
Przypadł mi do gustu na pewno dlatego, że obrazem bardzo przypomina sztukę secesyjną… dobra nie oszukujmy się, nawiązuje idealnie do secesji! Te kwiaty, ta kreska. No idzie się zakochać! AIMER naprawdę genialnie się spisała przy wykonywaniu tego utworu.
Utwór kończący i rozpoczynający idealnie oddają ‚ducha’ anime. Wprowadzają w idealny nastrój.

Teraz kreska.
Jedno z bardziej estetycznych i dopracowanych anime jakie widziałam. Naprawdę cudowne!
Podobała mi się stałość postaci na co niewiele osób zwraca uwagę. Często w anime się zdarza, że tylko dzięki włosom i kolorom oczu rozpoznajemy bohaterów ponieważ ich twarze nie mają stałego kształtu, na czym i tak za bardzo się nie skupiamy i to niedociągnięcie nam umyka. Na szczęście w tym wypadku nie ma mowy o niedociągnięciach.
Pomimo, że konstrukcja postaci wygląda na dość prostą i mało wykwintną mnie się bardzo podobała.

Kreacja postaci była bardzo ciekawa.
Podobały mi się ich charaktery i cechy jakimi zostały obdarzone. Najbardziej intrygującą postacią jak dla mnie był Atsushi Shimao i to na nim skupiłam większość swej uwagi co było dość łatwe. Hazukiego i Atsushiego odebrałam jako dwie pierwszoplanowe postacie, z czego Atsushi lekko wyprzedza Hazukiego.

Przejdźmy do oceny fabuły.
Nie widzę żadnych uchybień. Mnie seria bardzo przypadła do gustu i bardzo przyjemnie zleciała. Nawet nie wiem kiedy obejrzałam te 11 odcinków, ale na pewno obejrzałam! 
Jak dla mnie wszystko jest tam spójne i logiczne (na tyle na ile może być logiczne anime o duchach). Niektórzy narzekają na zbyt dużo powrotów do przeszłości (myślę, że to dość jasno brzmi, ale na wszelki wypadek inne określenie: urywki z przeszłości/swego rodzaju wizje). Jak dla mnie ich ilość była idealna. Nie za dużo, nie za mało. Uczucie pomiędzy Rokką, a Shimao musiało zostać dobrze przedstawione i zostało, właśnie dzięki powyżej wspomnianemu zabiegowi.
Może widzę tylko jeden minus, choć nie jakoś specjalnie (jak dla mnie) rażący. Chodzi o to, że Rokka ciągle mówiła Shimao to, Shimao tamto. Heloł? Oni są (byli) małżeństwem? Nie wiem, może to różnice kulturowe, ale jednak, chyba jak masz męża to mówisz do niego po imieniu, a nie po nazwisku, mylę się? Albo chociaż, jakieś kochanie, koteczku. Cokolwiek! Dobra nie ważne. Mnie to jakoś nie przeszkadzało, dopiero pod koniec serii na to zwróciłam uwagę.

WAŻNE:
*Pod poniższym obrazkiem jest moja opinia o końcówce anime, uprzedzam ponieważ jest to swego rodzaju spoiler który jest wrogiem wielu osób, dlatego jeśli ktoś nie chce mieć z nim do czynienia polecam zjechać na sam dół i przeczytać podsumowanie.*

Zauważyłam, że wiele osób nie podchodzi do tego anime z entuzjazmem, czasami dotrwa ledwo do drugiego odcinka i się poddaje, a Ci którzy obejrzeli całość, często narzekają na końcówkę. Naprawdę nie rozumiem dlaczego. Mnie się podobała. Rokka musiała kogoś wybrać. Moim zdaniem, Hazuki był tą lepszą opcją, a dowodzi tego nawet to, że miała z nim potem dziecko! Niby to trochę smutne, że powiedzenie, miłość wszystko przezwycięży (nawet śmierć), się w tym wypadku nie sprawdza.
Chciałam podważyć uczucia Rokki do Shimao tym, że on ją kochał nawet po śmierci, a ona zapałała uczuciem do kogoś innego, ale zdałam sobie sprawę, że mój zarzut jest irracjonalny. To logiczne, że ona znalazła sobie innego, wiedziała, że nie może być z Shimao.
Osobiście jestem zadowolona z końcówki. Oczywiście, jest mi przykro z powodu Shimao. W życiu każdego człowieka nadchodzi moment w którym trzeba się pogodzić z utratą czegoś co było naszym największym skarbem. W tym wypadku dla Shimao to było ciężkie, bo pogodzenie się z utratą jego skarbu, było równoznaczne z pogodzeniem się ze śmiercią, która przyszła do niego zbyt wcześnie.

Reasumując.

Anime naprawdę przyjemne i dość lekkie. Co prawda tematyka przytłaczająca, ale przyjemna kreska i muzyka powodują, że z łatwością można to przyswoić.

Nie wiem czy powinnam na siłę wyciągać z tego anime puentę. Czasami doszukujemy się głębszego sensu w tym co niestety go nie ma. Ale mam wrażenie, że to chyba nie jest ten przypadek. Moim zdaniem, należy wyciągnąć z tego anime kilka lekcji, lecz najlepiej samemu to ocenić po obejrzeniu. Może to być dla kogoś tylko przyjemna seria, a dla innych chwila na zastanowienie i niestety dla innych kompletne dno.

Dla mnie anime naprawdę cudowne. Godne polecenia, ale nie dla osób które lubią akcje, krew i wielkie bitwy. Jak rating wskazuje jest to Josei, czyli raczej nie dla mężczyzn, pomimo, że głównym bohaterem jest właśnie on.

Ocena: 9/10

mema

 

 

One Response to Natsuyuki Rendezvous

  1. midori-san says:

    obejrzałam i ….muszę to przetrawić

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>