Zawartość paczki

Już przed otwarciem paczki wiedzieliśmy mniej więcej jaka jest jej zawartość. Osobiście nie do końca znam się na wysyłce paczek w Polsce, ale w Japonii, na paczce musi być doklejona karteczka z jej zawartością wraz z wartością wysyłanych rzeczy.

Na karteczce Tohko wypisała:
CANDY x 5
COOKIE x 8
RICE CRACKER x 4

Osobiście to sprawiło, że zaczęłam myśleć o paczce od Tohko jak o słodkim podarunku. O jakże się myliłam!

Produktów było 15. Z czego jeden, był czteropakiem (ale tego Tohko chyba tak nie policzyła) i dwa były podwójne. A jak to wyglądało w podziale na smaki? 8 produktów słonych i 7 produktów słodkich.

Na powyższym zdjęciu widać paczkę paluszków ziemniaczanych, które są ulubioną przekąską Tohko. Był to jeden z produktów w podwójnej liczbie.
Paluszki były dobre, choć tak naprawdę rewelacji nie ma. Taki produkt jest również sprzedawany w Polsce (ale oczywiście przez inną firmę) w różnych smakach. Z tego co pamiętam, solone, cebulowe i serowe. Smaczne, ale jak już powiedziałam, rewelacji nie ma.

Dalej z produktów słonych. Paluszki pomidorowe w opakowaniu z GTO! Paluszki były naprawdę smaczne, ale jak dla mnie ten smak pomidora chyba nawet koło pomidora nie stał. Ale cóż. Smaczne i pięknie zapakowane.
Ten produkt również był wysłany w podwójnej liczbie.

Na dole opakowania również widać inne warianty. Bardzo przypadł mi do gustu ten z Nodame Cantabile (czwarty od lewej).

Dalej… .

Dalej chciałabym powiedzieć o dziwnym czymś (to na pewno Tohko zaliczyła do ryżowych krakersów…) . Według opakowania ten krakers powinien być o smaku brzoskwini… cóż. Zanim to zauważyłam, uważałam, że smakuje on jak sushi w formie krakersa. Nic dziwnego, w końcu był on nawet zawinięty w nori (wodorosty)! No cóż.. ale nie zgłębiajmy się.
Ten smakołyk najbardziej przypadł do gustu naszej Yuno

Brnąc dalej w słoną zawartość paczki.
Nie licząc sushi-krakersów, ryżowych krakersów i dziwnego ‚makaronu’ o którym zaraz opowiem, wszystko miało smak owoców morza. Krewetki, kraby w najróżniejszej postaci!

Wielu z nas znalazło upodobanie w krewetkowych chrupkach z kochanymi nadrukami z boku opakowania. Największe pochwały otrzymały one [chrupki] ze strony Midori-san i Hibiki’ego

Na zdjęciu obok widzimy małego kappa ze smoczkiem i krewetkowym nakryciem głowy.

Produkt wyprodukowany przez firmę Calbee.

Dalej. Zostały nam już tylko cztery słone rzeczy. Na pierwszy ogień pójdą różowe koła o smaku krewetek. Największą ich fanką jest Misa. Natomiast naszej Mirdy już na wejściu nie przypadły one do gustu ponieważ jest ona wegetarianką. No cóż. Prawdę mówiąc z tym ‚przysmakiem’ było różnie. Wafel był naprawdę aromatyczny i już po otwarciu uderzyła mnie, w twarz, woń krewetek, które dość lubię, ale wafli nie potrafiłam przeżyć. Wafel był ryżowy ale aromatyzowany krewetkami i jakimiś ziołami. Kolor był dość przyjemny, ale dla mnie smak, już nie za bardzo.

Ostatnią rzeczą o morskim smaku o której powiem są małe krakersiki w kształcie mieszkańców oceanu.

Były one całkiem smaczne, aczkolwiek, tu również jak przy ziemniaczanych paluszkach, rewelacji nie ma. Dobre jako przekąska.

Natomiast opakowanie było naprawdę urocze, ponieważ znajdował się na nim kochany wielorybek.

Produkt wyprodukowany przez firmę Morinaga.

Kolejna rzecz, to chrupki o smaku, jak dla mnie, barbecue. Jest to wcześniej wspomniany makaron. Wygląda właśnie jak makaron z zupek błyskawicznych, ale tak nie jest! Jest to przekąską wyprodukowana z ziemniaków. Dość smaczna i przyjemna w spożyciu.

No i ostatnia słona rzecz. Nie ma się nad czym tu rozwodzić. Są to ryżowe krakersy, które smakują dokładnie jak te, produkowane w Polsce. Wprawdzie u nas to tak nie wygląda i nie nazywamy tego krakersami. Chodzi mi tu o te okrągłe, grube ryżowe … no to coś. W wersji krakersowej, jest to również okrągłe, z zewnątrz ma złoty kolor i jest naprawdę twarde, ale jak dla mnie też ciut smaczniejsze, niż to co jest na Polskim rynku.

Teraz czas na słodycze!

Na pierwszy ogień: ciasteczka z zielonej herbaty nadziewane czekoladą. Na zdjęciu obok, może ten zielony nie zachęca do spożycia, ale naprawdę dobrze smakuje! A jeszcze lepiej gdy podgrzeje się to chwilę w mikrofalówce! Mniam mniam! Ten smakołyk bardzo przypadł nam do gustu.

Najwięksi fani to: ja, Akkino, Midori-san i Taro.

Produkt wyprodukowany przez firmę Country Ma’am.

***

Dalej brnąc w słodkie smaki.
Po lewej karmelowy, mięciutki, rozpływający się w ustach karmelek. A po prawej, z tymi samymi przymiotnikami, rozpuszczalna guma o smaku winogronowym.

Pyszne i mięciutkie!

W Japonii jak i w Polsce mają landrynki! Osobiście nie miałam okazji ich skosztować bo zabrakło, ale według relacji innych uczestników podwieczorku, były bardzo dobre i chyba najbardziej smakowały Taro. Landrynki miały smak winogronowy i pomarańczowy.

Dalej, karmelki. Okrutnie twarde! Nie dało się ich przegryźć, chyba że ryzykując utratą zęba! Ale były i tak bardzo dobre! Smakowały zwłaszcza Seliotowi, Taro i Frau. Wyprodukowane przez firmę Fujiya Co. której maskotką jest Peko-chan, która znajdowała się również na opakowaniu!

No i przedostatnia rzecz.

Czekoladowe koale! Również zrobiły one niezłą furorę wśród nas. Ciasteczka w kształcie koali w różnych pozycjach, nadziane czekoladą. Przesłodkie z wyglądu i w smaku! Taro bardzo je chwaliła, mnie również bardzo smakowały, choć wraz z upływem czasu niestety ich smak mi uleciał.

No i. Ostatni rzecz. Pianki.
Na pierwszy rzut oka niczym się nie wyróżniają. Może tylko taka różnica, że są dość małe, wielkości, no mniej więcej paznokcia palca wskazującego. Drobna, puszysta radość. Taki przydomek nadałam tej słodyczy. Jest to jedna z najbardziej miękkich rzeczy na świecie jakie kiedykolwiek spotkałam! Nie dość, że tak przyjemnie mięciutkie, to rozpływają się w ustach pozostawiając przyjemny, słodziutki, waniliowy posmak. Mniam!

Produkt wyprodukowany przez EIWA CONFECTIONERY CO.,LTD.

Tohko wysłała nam też trochę codziennych, japońskich, gazetek z reklamami, które wzbudziły ogromną ciekawość na naszym spotkaniu. Wprawdzie, zbytnio nie różniły się od naszych polskich, ale wszystko co japońskie to ciekawsze!

Najbardziej zafascynowany reklamami był Hibiki.

Moją uwagę zwróciła reklama mang umieszczona w kącie strony. Po prawej macie jej zdjęcie.

Dwie reklamy były z supermarketów, jedna z pizzerii i jedna reklamująca osiedle mieszkaniowe budujące się niedaleko Tohko.

No i ostatnia rzecz. No bo czym by była paczka bez kilku słów?

Paczka zawierała list zaadresowany do mnie i do Wakai-Team.

Tohko pogratulowała nam sukcesu naszego Festiwalu i życzyła nam jak najlepiej.

Oczywiście i my się jej odwdzięczymy za tą cudowną paczkę wysyłając polskie słodycze.

Mam nadzieję, że polskie smaki, zostaną również docenione w Japonii, tak jak i my doceniliśmy te japońskie w Polsce.

mema

One Response to Zawartość paczki

  1. midori-san says:

    Oj, zjadłabym te herbaciane ciasteczka ^.^

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>